Przeskocz do treści

Videlec

hmmm

Wybitne doznania smakowe. Szok! Od wejścia miłe przyjęcie. Możemy z Nori? Jasne odpowiada menager, bardzo lubimy pieski - dodaje. Rozglądamy się, sala pełna wystrój industrialny, ale ciepły i elegancki. Menager proponuje nam stół z wysokimi krzesłami. Pytam czy mamy inną opcję? Niestety nie, ale Nori może siedzieć na krześle – nam to nie przeszkadza dodaje 🙂 Wow! Po chwili przynosi nam kocyk, proszę to dla małej. Drugie „wow”! 🙂

Menu

Dostajemy kartę. Krótka - co dobrze wróży. Zamawiamy przystawkę, ośmiorniczki i kalmary. Kelnerka przynosi wodę dla Nori i garść przytulasków dla małej. Tak więc na danie główne dorsz i tagliatelle z polędwicą wołową. Na wstępie dostajemy czekadełko, świeżą bagietkę i oliwę. Potem bardzo szybko nasze owoce morza. Świeże, w delikatnym sosie - bajka.

Potem dorsz. Pyszne, delikatne mięso w towarzystwie cytrynowego puree z kurkumą, z mulami, sosem cytrynowym (ten mnie zaskoczył konsystencja trochę jak galaretka, wyczuwa się cytrynowy smak, ale jest przełamany słodkością), pieczoną-wędzoną papryką.

Dorsz

Matko! Niebo w gębie! Nadmienię, że przed przystawką zapytałam kelnerkę czy nie ma, aby na pewno tam orzechów i surowej marchewki (moja nieszczęsna alergia) odparła, że nie. Po jakiejś chwili kelnerka wraca i informuje, że sos do ryby gotują na marchewkach czy w związku z tym coś zmieniamy. Odpowiadam, że ugotowaną mogę. I przyznam, że jestem ogromnie mile zaskoczona takim podejściem. Niekiedy spotykałam się z niemiłymi komentarzami i olewczym podejściem do sprawy. Zamawiając deser w innej restauracji pytam, czy aby na pewno nie ma tam orzechów. Kelner twierdził, że nie - na pewno nie. Dostaję deser pierwszy gryz i czuję, że puchnie mi warga i krtań. Oddaje deser, po czym kelner się przyznaje no tak! Jest trochę orzechów w posypce! Litości….

Wracając do Videlca, makaron z delikatnym mięsem, lekko pikantny z suszonymi pomidorami z lekko truflowym aromatem.

Tagiatelle

 

Muszę przyznać, że ta wizyta była czymś metafizycznym. Coś wybitnego, zupełnie inna, wyższa klasa kuchni. Videlec cechuje się niesamowitym szacunkiem do produktów, klasą podania i przyprawienia. Natomiast przyprawy nie grają tu pierwszej roli, zwycięża produkt. Owszem ceny nie należą do niskich, ale też nie ma tragedii. Nie mogłam odmówić sobie spróbowania bezy jagodowej. Niestety miejsca brak, więc szybka decyzja! Beza jedzie z nami do domu 🙂

Ocena
  • Jedzenie
  • Wystrój
  • Nasz ocena
  • Ocena Nori
4.6

Podsumowanie

Muszę przyznać, że ta wizyta była czymś metafizycznym. Coś wybitnego, zupełnie inna, wyższa klasa kuchni. W restauracji zawsze obecne są pieski, obsługa znakomita. Będziemy wracać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *