Przeskocz do treści

Secado

Wracając ze spaceru z Nori, dzwonimy do Secado, pytamy czy możemy zrobić rezerwacje i czy możemy przyjść z małym psem. Nie ma problemu rezerwacja przyjęta – jedziemy.

Niestety na wstępie dowiadujemy się, że naszej rezerwacji nie ma. Po krótkiej, rozmowie na szczęście są wolne miejsca. Kelnerka prowadzi nas do osobnej sali, gdzie nie było żywej duszy. Mąż zdziwiony, dlaczego jesteśmy tak na uboczu. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że z psem można tylko w tym miejscu. Przyznam, że poczuliśmy się dziwnie… Nawet światła w sali się nie paliły a Pani, która nas przyjęła, była dość chłodna.

Po chwili przychodzi kelner, uśmiechnięty Pan Dawid, który uratował całą sytuację. Przyznałam mu, że dziwnie się poczułam tym przyjęciem. Zapewniał mnie, że jeżeli chcemy może nam zmienić stolik i salę - nie ma problemu. Wychodzi na to, że Nori nie była powodem naszego, usadzenia. Uff. Kelner bardzo przyjazny, gościnny, zostaliśmy w tej sali.

Wystrój sali dość chłodny, miałam wrażenie, że reszta restauracji jest cieplejsza, ale niestety nie miałam okazji zobaczyć. W oknie dynie i wrzosy - co niewątpliwie ociepla wizerunek. Ogólnie nieco industrialnie.

Kosta
Herbata

Nori dostała wodę - bez proszenia 🙂 Kelner zapalił światła w tajemniczym pomieszczeniu i przyjął zamówienie. Rozgrzewające herbaty, ostre skrzydełka w sosie Louisiana, hummus, kalmary z sosem aioli, stek z frytkami i łosoś w papilocie.

Kalmary

Kalmary obłędne. I wiecie co? Nie opływały tłuszczem, co niestety często się zdarza. Robione w fryturze, więc nie spodziewałam się wersji fit, jednak te naprawdę nie były tłuste. Mięciutkie, z sosem aioli (zresztą świetnie doprawionym) smakowały bardzo dobrze.

Skrzydełka w sosie Louisiana

Mąż bardzo chwalił skrzydełka jego recenzja „O Jezu tego było mi trzeba”, mówił że takie właśnie jadł w Stanach - więc więcej nic nie dodam 🙂

Humus

Humus pyszny, nieco ostry. Dodałabym do niego trochę granatu - ale to moje widzi misie. Łosoś zaskoczył mnie formą podania. Był bardzo dobry! Mięciutki, przyprawiony doskonale, w towarzystwie pomarańczy, ryżu z pesto i sałatką. Przyznam, że ten wspomniany ryż mógłby być nieco mniej tłusty (być może to moje osobiste podejście do tłuszczu… nie lubimy się za bardzo).

Stek był bardzo dobrze przyrządzony.  Podany z gruboziarnistą solą, krewetką, frytkami i sałatką oraz dwoma sosami (jeden jakby pieczeniowy, drugi na bazie sera pleśniowego). Wszystko co otrzymaliśmy było naprawdę świeże i robione na ten moment. Uważam, że warto tam przyjść i posmakować tego co mają w ofercie.

Wizyta choć zaczynała się chłodno, skończyła się bardzo przyjemnie. Pan Dawid bardzo sympatyczny i kompetentny, jedzenie smaczne i świeże - ogólnie jest to solidny punkt na kulinarnej mapie warszawy - zwłaszcza dla fanów niektórych dań kuchni amerykańskiej. Nori też czułą się swobodnie co widać na zdjęciach 🙂

Ocena
  • Jedzenie
  • Wystrój
  • Nasz ocena
  • Ocena Nori
3.6

Podsumowanie

Sacado zgubiło naszą rezerwację, a ze względu na Nori musieliśmy siedzieć w sali na uboczu. Obsługa miła, a jedzenie smaczne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *