Przeskocz do treści

Hotel Olivia Medical Spa

Biegamy

Na ferie zimowe 2018, pojechaliśmy do Hotel Olivia Medical Spa. Hotel duży, okazały. Jednak w naszym odczuciu nie wykorzystuje swojego ogromnego potencjału.

Wchodzimy do hotelu, drzwi otwierają sięm i z uśmiechem wita recepcjonista. I teraz uwaga! Uważam, że ten Pan powinien dostać złoty medal w konkursie na najlepszego z recepcjonistów, jeśli taki by istniał :). Zawsze uprzejmy, taktowny, pomocny, nienarzucający się - wielka klasa.

Niestety po szybkim rozejrzeniu się okazuje się, że restauracja wygląda jak stołówka, pełno w niej przypadkowych bibelotów - kurzołapów. Wystrój bardzo przeciętny. Przypomina raczej dom pogrzebowy. Ale to tylko wystrój czytajcie dalej… będzie więcej niespodzianek … 🙂 wystój zawsze można zmienić 🙂

Jedzenie dość przeciętne. Można pojeść, ale nie spodziewalibyśmy się czegoś "wow". W trakcie pobytu przyzwyczailiśmy się do jedzenia naszych sztampowych dań takich jak: pierogi (znakomite, polecamy w szczególności wersję z patelni), rosół z kołdunami...

Pierogi zasmażane z kapustą i grzybami

troche baliśmy się eksperymentować. Gdy zamawialiśmy coś nowego okazywało się to być drobnym niewypałem.. Natomiast znowu trzeba podkreślić i docenić człowieka. Mianowicie wspaniały kelner p. Tomasz - klasa. Dziękujemy za gościnę.

Zabiegi spa, na wysokim poziomie, natomiast sam wystrój odstrasza. Recepcja Spa wygląda jak pokój na biznesowe spotkania z dystrybutorem wody na środku. Czekając na zabieg musimy siedzieć w sztywnych fotelach. Nie czuć tu relaksu. Muszę jednak przyznać, że poziom wykonywanych usług nadrabia pierwsze wrażenie. Wybitne doznania mieliśmy po usługach p. Katarzyny i p. Magdaleny. Bardzo dziękujemy.

Tak więc reasumując, jakbym miała wracać do Olivii to dla tych serdecznych ludzi i dla jakości usług jakie wykonują. Gdyby nie to, więcej nie odwiedziłabym tego miejsca. Jednym z minusów jest fakt, że nie bardzo mieliśmy gdzie spacerować z Nori. Z tego powodu organizowaliśmy wycieczki w pobliskie miejsca.

Nori

Zazwyczaj chodziliśmy wzdłuż ulicy, pod górę i za hotel (jest tam stok narciarski). Nori szalała jak wariatka za rzucanym śniegiem.

Co jeszcze odwiedziliśmy podczas wyjazdu:

  • Zakopane i Restaurację Obrochtówka
  • Lanckorona
  • Wadowice
  • Rabka Zdrój
  • Dobczyce
  • Myślenice

Zakopane i Restauracja Obrochtówka

Obrochtówka

Zakopane zatłoczone, ludzie przepychali się w pośpiechu na Krupówkach. Mimo zalewającej chińszczyzny (której nienawidzę), Zakopane ma w sobie wyjątkową magię. Tak więc, spacer w tym miejscu: w słońcu, w śniegu był mimo wszystko przyjemnością. Do Zakopanego jechaliśmy, mając swój cel: odwiedzić restaurację Obrochtówka. Byliśmy nie tylko ciekawi zmian po kuchennych rewolucjach, ale bardziej ciągnęła nas nostalgia. Mój mąż ma wiele wspomnień związanych z tym miejscem, w dzieciństwie z całą rodziną przyjeżdżali w góry i zawsze odwiedzali Obrochtówkę.

Przed wejściem upewniamy się, czy restauracja jest psiolubna. JEST! 🙂 Po pokonaniu wielkich, starych, drewnianych drzwi wita nas kolejka ludzi oczekujących na swoje miejsca. Wow! Na szczęście bardzo sprawnie każdy otrzymał miejsca. Kelnerki uwijały się jak mrówki. Dostaliśmy stolik i zamawiamy: kwaśnicę, zupa czosnkową, kotlet schabowy z kapustą, oraz placek po zbójnicku. Pani kelnerka przynosi zupy, otwieram oczy na widok ogromnej ilości. Jak przyniosła dania główne - oniemiałam. Kwaśnica obłędna, lepszej nie jadłam (skubnęłam od męża :)). Solidna porcja boczku, kwaśna tak jak należy. Czosnkowa bardzo dobra, jednak żałowałam, że wrzuciłam całą porcję sera i grzanki jakie dostałam. Ser ciągnął się, a ja z nim walczyłam jak z wiatrakami. Zupa bardzo kremowa, zapach czosnku wcale nie zabija. Z pewnością czosnek jest wcześniej pieczony dzięki temu zupa jest taka przyjemna. Schabowy z frytkami i kapustą zasmażaną bez zarzutów. Bardzo dobre, nie ma do czego się przyczepić. Wzorcowe danie. Mój placek po zbójnicku pokonał mnie. Oj naprawdę, dbają tu o gości. Głodni nie wyjdziecie. Wracając do placka, pyszny. Jednak zmieniłabym drobną rzecz. Tak jak pisałam wszystko jest na bogato, placek gigant i sosu ogrom. Osobiście lubię, jak placek jest chrupki, ten nie miał szans na chrupkość, pływał w sosie 🙂 Może dobrym rozwiązaniem byłoby podawanie osobno sosu? Tak żeby każdy mógł według uznania zatopić swojego placka 🙂 Mimo to nic mu nie brakowało, sos świetnie przyprawiony. Z pewnością tu wrócimy!

Lanckorona

Góra lanckorońska

Jakież to jest urokliwe miejsce!! W życiu tu nie byłam i pewnie nie byłoby mnie do tej pory, gdyby nie nasza znajoma, którą pojechaliśmy odwiedzić. Zachwycona byłam tymi drewnianymi domkami, aniołami w oknach, ruinami zamku, ryneczkiem. Przepiękne! Miasto nietknięte chińszczyzną. Oczywiście pewnie dlatego też można tu odpocząć, cisza, spokój, bajka. W Lanckoronie odwiedziliśmy dwa miejsca gastronomiczne. Po długim spacerze i zwiedzaniu ruin zamku dotarliśmy do Café Pensjonat. Niezwykłe miejsce. Przepełnione drobiazgami, tyle, że one są całością- tworzą klimat. Nie ma tu przypadkowości i niepotrzebnego kurzu (często towarzyszącemu takim kurzołapkom). Małe, lecz bardzo przytulne miejsce. Pracujące tu dziewczyny podtrzymywały ogień w kominku. Rosół zjedzony, smaczny. Przemarznięty mąż zażyczył sobie czekoladę na gorąco z bitą śmietaną. Z przykrością stwierdzamy, że śmietana sztuczna, w sprayu. Miło było tu zagościć. Odpocząć, odetchnąć… Klimatycznie.

Wadowice

Wspomnienie

Będąc w pobliżu, grzechem byłoby nie pojechać do Wadowic na kremówki!!! Jest kilka miejsc, gdzie, można je znaleźć. Nas przyciągnęła kawiarenka przy ryneczku. Kremówka - niebo w gębie! Nori też skosztowała, aż się cała trzęsła! Daj mi no daj ;)))) Tak jej wzrok do mnie przemawiał.

Myślenice

Trochę przez przypadek odwiedziliśmy Myślenice. Jeżdżąc po okolicy szukając wrażeń googlowałam gdzie można coś zjeść dobrego. Włączyłam Tripadvisor i kontynuuje poszukiwania. Wyskakuje kilka propozycji, ale jedna wydała się nade wszystko kusząca. Pizzeria. Objeździliśmy miasto w poszukiwaniu właściwego adresu Pizzeria Cammora. Maleńkie miejsce. Na wejściu kusi nas zapach palącego się drewna w piecu. Panowie (młodzi ludzie) uwijają się z pizzami. Na ścianie czytamy co można zjeść. Podchodzimy złożyć zamówienie. Długo nie czekamy. Ja dopijam obłędną lemoniadę i jest i ona!! A właściwie dwie 🙂

Cała pizza

PRZEPYSZNE!! Cienkie ciasto, składniki dobrej jakości. Wyszliśmy najedzeni i usatysfakcjonowani.

Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *