Przeskocz do treści

pieczywo

Restauracja serwuje głównie kuchnie polską. Wybraliśmy się tu ze znajomymi więc nasze zamówienie jest zacne 🙂 zamawiamy: chłodnik, schabowy, nóżki w galarecie, placki ziemniaczane, rosół, zrazy i ciastko na deser.

Obsługa wspaniała! Kelnerka dobiera z nami dania, opowiadając o nich. Znajomy chciał zrazy i był rządny sosu, kelnerka zaproponowała sos pieczarkowy.

Dania bardzo dobre, chociaż proponuje drobne poprawki. Chłodnik mógłby być nieco mniej słony (może kucharz zakochany 😉 ) Rosół pyszny, prawdziwy, domowy. Zdziwiła mnie cena schabowego, bo kosztował aż 25 zł! Gdy dostałam danie zrozumiałam… był ogromny i bardzo dobry.

placki

Plackom z kolei brakowało ciut chrupkości i soli. Marchewka z groszkiem natomiast bardzo dobre - jak mojej mamy - pycha! Mizeria znakomita. Nie ma co wymyślać - dania mega domowe, pyszne. Można czuć się ugoszczonym. Norcia dostała wodę i przytulaski. Jedyne co nam nie smakowało to ciastko wuzetka. Miała coś czego nie znoszę mianowicie sztuczna śmietana...

Co więcej na koniec kelnerka zapytała jak nasze wrażenia. Bez fochów przyjęła nasze oceny, uwagi i powiedziała, że przekaże kucharzowi.

Kraken

To zadziwiające miejsce odwiedziliśmy pewnego ciepłego letniego wieczoru. Dlaczego zadziwiające? Już tłumaczę. Nazwałabym to miejsce - bistro. W środku mało przestrzeni, a miejsca siedzące są w większości wysokie - średnio wygodne. Jednak po dłuższym pobycie zaczynam rozumieć zamysł twórców. To jest miejsce, gdzie przychodzicie zjeść szybko, łyknąć coś i możecie iść dalej imprezować. W wystroju króluje drewno i akcenty morskie. Wszystko co jadłam było smaczne. Natomiast uważam, że ceny są nieco przesadzone, jak na ilość otrzymanej porcji. Nad niektórymi daniami można by jeszcze popracować - w szczególności zmniejszyć ilość tłuszczu. Jak pisałam wcześniej dania są na szybko więc część robiona w głębokim tłuszczu.

Krewetki z chorizo

Częstują wyśmienitymi krewetkami z chorizo! Obłęd! W zestawie mamy 2 grzanki. Kosztujemy kalmara w czarnej soczewicy (bardzo tłuste danie). Małże św. Jakuba podane na szpinaku (szpinak niestety też ociekał tłuszczem) z grzankami, a w połówce cytryny otrzymujecie sos. Niezłe, ale ledwo poczułam, że jadłam maleństwa takie 😀 Ogromnie smakował mi tatar ze śledzia, nie ma do czego się przyczepić. Dobrze doprawione z gorczycą, cebulką, śmietaną i czerwonym pieprzem. Kosztowaliśmy również ośmiorniczki z pomidorkami. Dla mnie gumowe, mężowi smakowały. Miejsce fajne, ma swój klimat i na pewno jeszcze tu wrócimy. Dania ładnie podane, ale nie spodziewajcie się dużych porcji. W mojej opinii ceny mogłyby być obniżone choć trochę.

Szprotki

Zapomniałabym! Na dobicie mąż zamówił smażone szprotki. Wybaczcie nie próbowałam, on, przyjaciółka oraz Nori zachwycali się tym tłustym-ostrym przysmakiem.

2

nori

Czas na inne odkrycia kulinarne - biegniemy do Shuk-a. Jest to wegetariańska kuchnia. Mój sceptyczny mąż (lubi mięcho) wyszedł najedzony i zadowolony więc to już dobra rekomendacja 🙂 Od razu w drzwiach miła kelnerka pyta, czy podać wodę dla pieska! Wow, zaczynamy miło, Nori dostaję miskę ze złotymi kosteczkami 😉 Zamawiamy miliard rzeczy, żeby popróbować. Zaciągnęła nas tu moja przyjaciółka, dla niej nie była to pierwsza wizyta.

Wszystkie porcje są malutkie (jeśli mówimy o przystawkach).

Zamawiamy: oliwki, arbuz, kozi ser, pierożki na ciepło, hummus w dwóch wersjach, marynowany burak, pite, szaszłyk z serem halloumi, halluomi burger, burger z serem mimolette.

burger mimolette

Zanim przejdę do dań, muszę napisać, że zachwycam się wystrojem tego miejsca. Dla samego wystroju wpadnijcie jest ślicznie, te kafeleczki, ozdoby nic nie jest przesadzone pasuje, jak ulał. Zachwycam się również faktem, że można kupić tu wynosiki (oliwki hummusiki itd.).

Jestem absolutną fanką sałatki z arbuzem, prze-pysz-ne! Z serem kozim z tymiankiem prostota, ale jaki smak. Mmm… Czuć, że hummusy robione na miejscu, rozpływają się w ustach, chyba bardziej mi smakował ten z bobem (lepiej doprawiony, lubię wyraziste smaki). Oliwki, można powiedzieć oliwka to oliwka, ale te były naprawdę dobre (nie ze słoika).

humus

Teraz pierożki, smażone w głębokim tłuszczu, nie mogę powiedzieć, że były złe, bo nie były, ale jak dla mnie za mało nadziane, trochę suche. A! do pierożków mamy sosiki. Bardzo dobry był szaszłyk z halloumi, podany z cytrusami, z kuskusem cytrynowo koperkowym posypane granatem.

smakołyki
smakołyki

Danie pyszne, ale z racji, że halloumi jest słone nie dałam rady zjeść. Kto się skusił?! NORI! Bardzo jej smakował 😀 Burger bardzo dobry, z prawdziwym grillowanym serem halloumi. Podany z frytkami i sałatką.

Restauracja była pełna ludzi, to chyba najlepsze podsumowanie. 🙂

 

steak

Jedziemy pod Warszawę. Kierunek Podkowa Leśna. Chcemy skosztować Argentyńskich specjałów. Miejsce wyjątkowe. Odwiedziliśmy tą restaurację latem, siadamy na zewnątrz. Obsługa informuje nas, że z pieskiem do środka nie można, więc dobrze, że jest ciepło 😉

Dostajemy czekadełko, pieczywo z oliwą z ziołami. Zamawiamy: kalmary, stek, ser (nie pamiętam oryginalnej nazwy) sałatkę, rybę, empanadas z mięsem, ceviche z ośmiornicy i słodkości, tiramisu oraz tarte z truskawkami.

Przejdźmy do konkretów, porcja kalmarów bardzo konkretna do tego smaczny sos. Moja ośmiornica była podana w małej kokijce a w niej małe ośmiornice z cebulą, sosem kolendra niezłe, lecz nieduże.

ceviche z ośmiornicy

Traktujemy to jako przystaweczkę. Ser grillowany jak ser… tłusty, ale bardzo dobry! Nie jest to wina restauracji sery tak maja ;)))) Mąż zachwycał się, ja nie jestem fanką roztopionych serów, ale fajnie smakowało ze świeżym pieczywem. Empanadas nieźle nadziane papryczkami, mięsem i posypane konkretną ilością natki pietruszki. Do zestawu mamy 3 sosy (guacamole, pomidorowy i jogurtowy). Stek? 1 klasa! Sałatka to miłe zaskoczenie, mamy solidną ilość sałaty, pomidory, ogórki, tuńczyk (nie z puszki, taki prawdziwy smażony), świeży ananas i dobry sos dopełniający całość. Nasz znajomy zachwycał się rybą (tak wszystko co zamówiliśmy było na 4 osoby;)). Podziwiałam oczami, fajnie zgrillowana cała rybka. O ciastach też mogę pisać ochy i achy. Nie lubię takich ciężkich przeładowanych ciast. Te były lekkie bardzo smaczne.

Trzeba nadmienić, że szef restauracji zna się ogromnie na winach nie bez kozery w nazwie mamy wina. Wybór ogromny. I o każdym możecie usłyszeć słowo bądź skosztować. Fakt, że restauracja się ceni. Natomiast produkty są 1 klasy, ogromne gratulacje dla szefa kuchni. Wpadajcie jak jest ciepło z psiakami (bo w środku nie można).

Oczywiście lista potrzebnych rzeczy będzie uzależniona od pory roku. To co uważam za niezbędne to:

  • Sól fizjologiczna (na przepłukanie oczek)
  • Octanisept (na odkażenie ran)
  • Nifuroksazyd (na żołądkowe przypadłości), oraz bakterie (tabletki jakie bierzemy przy antybiotykowej terapii), elektrolity
  • Coś na alergie (wapno czy allegra)
  • Gaziki, bandaż (najlepszy będzie taki zakupiony u weterynarza)
  • Nożyczki do paznokci
  • Ręcznik
  • Specjalny dinks na wyciąganie kleszczy
  • Podkłady (kiedyś Nori miała sensacje brzuszne, jak wychodziliśmy na posiłek rozkładaliśmy matę na „zaś”)
  • Torba dla psa (często podczas dłuuugich spacerów psina pada - można wrzucić do torby, odciążyć ręce)
  • Przysmaki
  • Jedzenie (wybieramy mniejsze puszki, gdyż nie zawsze mamy na wyjeździe lodówkę, bądź możliwość podgrzania jedzenia)
  • Kupworki 🙂
  • Dwie obroże, dwie smycze (jak się zmoczy mamy opcję wymiany)
  • Poidełko na wycieczki. W samochodzie na stałe jeździ z nami miska.

Wyjazd za granicę

Konieczny jest paszport! Wyrobicie go u weterynarza. Przed wyjazdem za granicę sprawdźcie jak dany kraj podchodzi do piesków. Są kraje, które mogą zatrzymać naszego pupila na „kwarantannę”, warto to sprawdzić.

Jazda samochodem

My niestety popełniliśmy błąd i jeździliśmy z małym brzdącem na kolanach. Nie dość, że jest to niebezpieczne to przy długiej podróży po prostu nie wygodne. Jak Nori już podrosła jeździ z tyłu. Zakupiliśmy specjalny pas wkładamy do pasów i piesek jest bezpieczny. Mamy to szczęście, że Nori nie ma choroby lokomocyjnej, a chęć wyjścia sygnalizuje piszczeniem.

Kleszcze i robaki

Wielu specjalistów, wiele opinii. Zachęcano nas do podawania tabletki słynnej na literę B. Wielu moich psich sąsiadów błagało mnie o zrezygnowanie z tego. Ratowali życie psiaków. Ta tabletka sieje zniszczenie w organizmie czworonoga. Nie! Stanowczo nie dam tego Norci. Działamy na dwa fronty mamy obrożę przeciwpchelną i przeciw kleszczową oraz wkraplamy raz na 3 miesiące kropelki na kark. Do tej pory udało się nic nie złapać.

Zima

Wtedy zabieramy ze sobą jeszcze ciepłe ciuchy. Sweter i kurtkę. Norcia nie jest typem psa, który lubi się przebierać, wkładamy w ostateczności. Tak, jak np. w górach, kiedy był śnieg po łydki i -20 stopni.

Nori