Przeskocz do treści

Nori

Jeśli chcecie restaurację Naam Thai koniecznie zróbcie rezerwację. Naam Thai ma dwie lokalizacje, my odwiedziliśmy tą na Saskiej. Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłam w jakim miejscu się znajduje. Pamiętałam, że jeszcze niedawno był tam bank.

Wystrój restauracji w mojej ocenie mógłby być lepszy. Jest dość chłodny, mało tajski, dość zwyczajny. Tajlandia kojarzy mi się z kolorem, z barwami które przykuwają uwagę, a tu jest dość szaro, szkoda. Dodatkowo te przypadkowe kwiaty na parapetach... Na szczęście Tajlandia to nie tylko kolor, ale również smak. I tym ta restauracja się obroniła.

Umówiliśmy się z naszą znajomą, która lubi raczej tradycyjne smaki, ale jest otwarta na nowości. Wybór dań był dla niej małym wyzwaniem.

KANOM JEEB MOO & GUNG

Na przystawki zamówiliśmy grillowane szaszłyki z krewetek, tajskie pierożki z wieprzowiną i krewetkami i krążki kalmarów w tempurze.

GAI / GUNG SATE

Szaszłyki podawane są z orzechowym sosem. Krewetki były świeże i bardzo smaczne. Pierożki obłędne! Gotowane na parze podawane w uroczych koszyczkach, przepyszne. Bardzo przypadły mi do gustu kalmary. Jak już wcześniej pisałam nie lubię, jak kalmary są tłuste z grubą panierką. Te były chrupiące z sosem słodko-ostrym - smakowały fantastycznie.

Nasze dania główne: Gung sauce ma kham, Pad med ma muang i Geang kiew wan.

GUNG SAUCE MA KHAM

Gung sauce ma kham z krewetką, to danie z woka, smażone z czosnkiem i podawane z sałatką. Niestety za nią musiałam podziękować, jest w niej surowa marchewka, na którą jestem uczulona. Wcześniej wspominałam o tym kelnerowi, który podając mi to danie, popatrzył mi w głęboko w oczy i chyba przypomniał sobie, że miało nie być surowej marchewki. Od razu przeprosił i poszedł wymienić danie. Kelner bardzo kulturalny i kompetentny, bardzo fajnie wybrnął z tej sytuacji. Samo danie bardzo smaczne. Jedyną rzecz jaką bym zmieniła to krewetki. Właściwie ich ogonki. Wspaniale byłoby, żeby kucharz pozbywał się ich przed smażeniem. Krewetki pływały w świetnie doprawionym sosie. Musiałam się trochę ubrudzić, żeby się ich pozbyć 🙂 Ilość wszystkiego na talerzu była oszałamiająca - to było wyzwanie 🙂

PAD MED MA MUANG

Pad med ma muang kolejne danie z woka z prażonymi orzechami nerkowca w towarzystwie aromatycznego sosu. Nasza przemiła koleżanka, wybrała to danie z kurczakiem. Fajnym pomysłem Naam Thai jest możliwość wyboru wkładu do każdego dania (krewetki, tofu, wołowina, kaczka, kurczak). Kolejną fajną rzeczą były przyprawy podane obok - dało to możliwość samemu dobrania stopnia ostrości. Porcja bardzo duża, nie łatwo było sobie z nią poradzić 🙂 Dlatego, wydaje się, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Ilość jedzenia, tak jak w poprzednim daniu stanowi niezłe wyzwanie 🙂

GEANG KIEW WAN

Ostatnie danie główne, z którym mierzył się mąż to Geang kiew wan czyli zielone curry, w tym wypadku z kurczakiem. Ostre i aromatyczne zielone curry z pędami bambusa z kurczakiem wyglądało jak zupa, dość niewinnie. W ocenie męża bardzo dobre i naprawdę ostre. Dla osób lubiących ostre potrawy, naprawdę warte polecenia.

Ogólna ocena bardzo pozytywna. Drzwi się nie zamykały. Z racji, że restauracja jest niewielka jest tam dosyć głośno. Jednak w naszej ocenie warto spróbować tych tajskich smaków, bo są wyjątkowe.

Nori, niestety nie dostała wody. Nikt jej nie zaproponował, ale i sami nie prosiliśmy. Na szczęście spotkała się z miłym przyjęciem ze strony innych gości jak i obsługi.

  • Ogólna ocena: 4+
  • Wystrój: 3
  • Nasza ocena: 5
  • Ocena Nori: 4

Nori

Dziewczyny przekonały nas tak bardzo do siebie, że postanowiliśmy tam wrócić. I sprawdzić czy nasze pierwsze wrażenie możemy podtrzymać 🙂

Oczywiście robimy wcześniej rezerwacje. Siadamy a z kuchni wychodzi przemiła właścicielka mówiąc „Ooo wróciliście, jak miło”. To tylko potwierdza, że ten wyjątkowy klimat U Dziewczyn to po prostu ludzie, ludzie którym się chce karmić i gościć innych.

Zamawiamy: napary imbirowe, obłędny rosół z pielmieni, tajemniczy gravlax z ziemniakami, ser kozi (w którym się zakochałam), schabowy z kością, mizerią i purée. Na deser brownie i beza pistacjowa (ta doczekała się konsumpcji dopiero w domu, bo miejsca zabrakło).

ser kozi

Ser kozi wybitny tak samo jak rosół. Pielmieni I klasa. Nic dodać nic ująć. Gavlax okazał się łososiem z ziemniakami podany z marynowanym burakiem i z dwoma sosami dijon i jogurtowy. Bardzo smaczne i zaskakujące smaki tak zróżnicowane, a jednak łączyły się fenomenalnie.

gravlax

 

 

 

 

 

 

I teraz uwaga, uwaga!

kotlet schabowy 1

Zawsze myślałam, że moje schabowe są fantastyczne, mąż też tak twierdził. Jednak tym razem usłyszałam, że ten U Dziewczyn jest lepszy!

kotlet schabowy 2

Nie wiem, czy się śmiać czy płakać 🙂 Morał z tego taki, że jak będzie chciał schabowego to go wyślę do dziewczyn 😀

Brownie mokry, bardzo czekoladowy, pycha. A beza - zjedzona już w domu, po prostu chylę czoła!

Nori też pojadła 🙂 Dostała masę psich ciasteczek domowej roboty o różnych smakach 🙂

brownie

Brawo dziewczyny, będziemy Was odwiedzać częściej! Wspaniałe jest to, że trzymacie kartę i macie tą powtarzalność smaku! Tak trzymajcie!

  • Ocena ogólna: 6+
  • Wystrój: 6
  • Nasza ocena: 6+
  • Ocena Nori: 6